Moje inspiracje........
Mój świat,rodzina,eksperymenty i codzienny kołowrotek:)Taki "Swiat Ewy"po prostu
niedziela, 5 lutego 2012
POMELO czyli zdrowe uzależnienia
Zima trzyma,a w sklepach wysyp cytrusów.Stanowczo do moich ulubionych należy pomelo.Jest tak uzależniające,że prawie 1,5 kg owoc potrafię zjeść sama....Czuję się po nim znakomicie.Pomelo jako jedne z niewielu kwaśnych owoców,wbrew pozorom po strawieniu wykazuje właściwości zasadowe,dlatego mogą je spożywać osoby z refluksem i zgagą.Nie można tez pominąć właściwości zdrowotnych pomelo.To ogromne skupisko substancji przeciwutleniająych,bioflawonoidów,ktore hamują rozwój komórek nowotworowych,ogromna ilość vit.C oraz enzymów hamujacych wchlanianie skrobi z pożywienia,a także pozwalających obniżyć poziom cukru we krwi.Nic tylko jeść! Sezon na pomelo trwa...aaaa...zapomnialabym-aromat pomelo ma właściwości antydepresyjne i pobudzające.Także jedzmy pomelo i byle do wiosny:)
Po obraniu pomelo pozostaje sporo skórki.W krajach anglosaskich popularny jest dżem właśnie ze skórki pomelo.Zrobilam-jest rewelacyjny.
Oto przepis:
Dżem konfitura z POMELO
500 g pomelo
skórka z całego owocu pozbawiona części białej (usunąć maksymalnie dużo,ponieważ sprawi ona,że dżem będzie gorzki)
sok z 1 pomarańczy
sok z 1 cytryny
600 -800g cukru
1 mały kawałek imbiru
Pomelo obrać,wyjąć czyste kawałki owocu i podzielić na mniejsze cząstki.Skórki drobno pokroić ,przedtem jednak 3 razy zagotować w wodzie (za każdym razem wodę odlać i zagotować raz jeszcze-tak 3 razy.To pozbawi je zanieczyszczń i zmiękczy)Następnie dodać sok z pomarańczy i cytryny oraz starty imbir.Zasypać cukrem i gotować ok.60 min.na małym ogniu do zgęstnienia.W razie potrzeby dodać odrobinę wody.Zmiksować i włożyć do wyparzonych słoiczków.Zakrętki przetrzeć spirytusem.Odwrocić do góry dnem do zassania,ewentualnie krótko spasteryzować.Gotowe!!!
Przygotowuję również kandyzowane skórki z pomelo .
Podobnie jak przy dżemie zagotowuję 3 razy skórki pozbawione bialej części.Odlewam wodę za kazdym razem.Następnie kroję w paseczki.
W garnku zagotowuję 2 szklanki wody i 2 szklanki cukru.W tym syropie skórki spędzają godzinę na wolnym ogniu.Po tym czasie syrop znacznie się redukuje.Odparowuję syrop,czekam aż wszystko przestygnie i wyjmuję skórki.Przesypuję cukrem i pozostawiam przez noc.Można zamknąć w słoiku i uzywać do ciast i herbat,albo spożywać zamiast słodyczy ,jeśli nie przeszkadza Wam lekko gorzkawy posmak.
czwartek, 19 stycznia 2012
Z Nowym Rokiem...nowym krokiem...
Zaniedbałam strasznie swojego bloga.Jedno z wielu moich postanowień noworocznych to właśnie jego reaktywowanie:) Z biegania i ćwiczeń(postanowienie nr 2) jak na razie nici,ponieważ posylwestrowe zapalenie oskrzeli rozłożyło mnie na łopatki.Właśnie w styczniu moje dziecię pierworodne obchodzi urodziny.W tym roku postanowiliśmy zrobić jej przyjęcie-niespodziankę.Wszystko się udało.Przyjaciele i znajomi utrzymali imprezę do ostatniej sekundy w tajemnicy,a ja wykonałam pierwszy w moim życiu tort pokryty lukrem plastycznym ,przez niektórych zwany również masą cukrową.Dzień wcześniej wypróbowałam dwa, różne przepisy na masę i wyszły rewelacyjnie,no ale kiedy przyszło wykonać właściwą masę w dniu urodzin nic nie wychodziło.Pomijam fakt,że pierwsze piętro tortu miało być różowe,a wyszło zielone:) Moja córka nie znosi koloru różowego,więc przewrotnie tort miał być różowy.W końcu to 16 urodziny (sweet sixteen...Boże jak te dzieci się starzeją):) No cóż,trzeba było szybko zmienić koncepcję i zamiast słodziastej podstawy stworzyć zieloną łąkę.
Oto fotografie mego eksperymentu robione w trakcie próbnej dekoracji.W efekcie końcowym podstawa miała jeszcze wokół zielony pasek maskujący brzydki brzeg i dopiero na to położone były perły.Niestety z powodu konspiracji nie mogłam już fotografować:)
Wypróbowany przepis na lukier plastyczny. Szybki i niewymagający specjalnych składników.Z niego zrobiłam warstwę zieloną oraz wycięłam litery i cyfry.Idealny do wykonania figurek,różyczek i innych ozdób.
1/2 kostki margaryny lub masła
1 szkl wody
25 dkg mąki pszennej
1/2 kg cukru pudru
barwniki spożywcze-barwniki w proszku ciężko jest dostać,a te do jajek po prostu się nie nadają,dlatego ja do barwienia używam Kisielków Kolorków barwiących język Dr Oetkera.Tutaj trzeba uważać,bo przez pomyłkę właśnie zamiast różowego wrzuciłam zielony.Najlepiej wsypać go jeszcze wtedy,kiedy masa jest ciepła.Barwnik wtedy łatwo się rozpuszcza.
Tłuszcz wraz z wodą doprowadzam do wrzenia.Następnie wsypuję mąkę i mieszam łopatką.Zacznie powstawać żółta,ciągnąca masa.Dodaję cukier puder.Należy wgniatać cukier puder,aż do całkowitego połączenia.Szczerze mówiąc ja dodaję mniej cukru pudru.Po prostu wszystko zależy od mąki.Czasami jest wilgotniejsza i wtedy 1/2 kg pewnie wejdzie.Dodaję barwniki w proszku lub Kisielek Kolorek.Masa dość szybko stygnie.Taką jeszcze delikatnie ciepłą wykładam na stół posmarowany olejem(niektórzy podsypują cukrem pudrem,ale olej lepiej się sprawdza) i ugniatam.Kiedy przypomina już kulę plasteliny rozwałkowuję wałkiem posmarowanym olejem.Żeby łatwiej było przenieść masę plastyczną na ciasto można położyć na nią pergamin i zwinąć na wałku.Po czym przenieść na tort i delikatnie rozwijać.Następnie dociskam i wyrównuję lukier ręką.Nadmiar obcinam nożykiem.Z tego co zostanie wycinam paseczek,albo robię gruby,długi rulonik i oklejam brzeg,zamaskowując go.
Lukier plastyczny kładziemy zawsze na tort posmarowany kremem,którego bazą jest masło lub margaryna.Masy na śmietanie powodują rozpuszczanie lub przepuszczanie lukru w niektórych miejscach.Nie kładziemy też lukru na suche ciasto-po prostu nie przylgnie. Literki wycinam z grubo rozwałkowanej masy cukrowej i pozostawiam na noc na parapecie.Szybciej schną i rano są już twarde.W lodówce jest większa wilgotność,więc dłużej pozostają miękkie.
Mała podpowiedź co do kolorów" kisielków kolorków"(żeby czerwony nie okazał się zielonym:D):
Oto fotografie mego eksperymentu robione w trakcie próbnej dekoracji.W efekcie końcowym podstawa miała jeszcze wokół zielony pasek maskujący brzydki brzeg i dopiero na to położone były perły.Niestety z powodu konspiracji nie mogłam już fotografować:)
1/2 kostki margaryny lub masła
1 szkl wody
25 dkg mąki pszennej
1/2 kg cukru pudru
barwniki spożywcze-barwniki w proszku ciężko jest dostać,a te do jajek po prostu się nie nadają,dlatego ja do barwienia używam Kisielków Kolorków barwiących język Dr Oetkera.Tutaj trzeba uważać,bo przez pomyłkę właśnie zamiast różowego wrzuciłam zielony.Najlepiej wsypać go jeszcze wtedy,kiedy masa jest ciepła.Barwnik wtedy łatwo się rozpuszcza.
Tłuszcz wraz z wodą doprowadzam do wrzenia.Następnie wsypuję mąkę i mieszam łopatką.Zacznie powstawać żółta,ciągnąca masa.Dodaję cukier puder.Należy wgniatać cukier puder,aż do całkowitego połączenia.Szczerze mówiąc ja dodaję mniej cukru pudru.Po prostu wszystko zależy od mąki.Czasami jest wilgotniejsza i wtedy 1/2 kg pewnie wejdzie.Dodaję barwniki w proszku lub Kisielek Kolorek.Masa dość szybko stygnie.Taką jeszcze delikatnie ciepłą wykładam na stół posmarowany olejem(niektórzy podsypują cukrem pudrem,ale olej lepiej się sprawdza) i ugniatam.Kiedy przypomina już kulę plasteliny rozwałkowuję wałkiem posmarowanym olejem.Żeby łatwiej było przenieść masę plastyczną na ciasto można położyć na nią pergamin i zwinąć na wałku.Po czym przenieść na tort i delikatnie rozwijać.Następnie dociskam i wyrównuję lukier ręką.Nadmiar obcinam nożykiem.Z tego co zostanie wycinam paseczek,albo robię gruby,długi rulonik i oklejam brzeg,zamaskowując go.
Lukier plastyczny kładziemy zawsze na tort posmarowany kremem,którego bazą jest masło lub margaryna.Masy na śmietanie powodują rozpuszczanie lub przepuszczanie lukru w niektórych miejscach.Nie kładziemy też lukru na suche ciasto-po prostu nie przylgnie. Literki wycinam z grubo rozwałkowanej masy cukrowej i pozostawiam na noc na parapecie.Szybciej schną i rano są już twarde.W lodówce jest większa wilgotność,więc dłużej pozostają miękkie.
Mała podpowiedź co do kolorów" kisielków kolorków"(żeby czerwony nie okazał się zielonym:D):
- intensywnie czerwony – smak truskawkowy,
- czarny – smak cola,
- różowy – smak gumy do żucia,
- granatowy – smak jagodowy,
- soczyście różowy – smak malinowy.
- zielony -smak żelków owocowych
sobota, 23 lipca 2011
Odpoczynek po urlopie....stolik i taras
Właśnie przyjechałam do domu odrobinę odpocząć po urlopie.Tak,właśnie odpocząć i w końcu odebrać pocztę.Niestety w naszej "wiejskiej posiadłości" brak takich nowinek techniki jak internet,ba-są nawet problemy z zasięgniem sieci telefonicznej.Także teraz leżę,delektuję się ciszą(brak tłumów przebiegających dzieci) i nie muszę sprzątać naniesionego błota przez nieletnich poszukiwaczy ropuch.Wiem,że za chwilę znowu zatęsknię za bujną zielenią,mokrą trawą,kumkaniem żab i bliskością jeziora,ale teraz chłonę spokój mojego domu.Urok jeziora dostrzega również nasza labradorka uzależniona od kąpieli,nurkująca w poszukiwaniu kamieni i przez te "jeziorne"kąpiele nieustannie,straszliwie śmierdząca:)Ale co tam,jest niezmiernie szczęśliwa.
Co do nieustannego nieodpoczywania,postanowiłam siedząc na tarasie w fotelu i czytając odmóżdżającą prasę prostą zrobić coś ze stołem,który wykonany przez znajomego stolarza trochę zmarniał.Czynniki atmosferyczne(czyt.lenistwo mego męża,który nie wniósł go na zimę do domu)spowodowały liczne przebarwienia,odpryski,uszkodzenia.Jako że jestem duchem niespokojnym przeszłam od razu od pomysłu do realizacji.Sąsiedzi z ukrycia podpatrywali,a ja papierem ściernym,a w zasadzie jego kilogramami doprowadzałam stół do stanu surowego.Szkoda,że na pomysł zrobienia fotografii wpadłam dopiero po pomalowaniu blatu lakierobejcą.Postanowiłam,że blat pozostawię ciemny,a dół pomaluję na waniliowo.Wyszło tak jak chciałam i jestem z mojego stolika baaardzo dumna.Nic tak nie cieszy,jak dzieło rąk własnych.
Strasznie się starałam żeby nie wybrudzić tarasu farbą,ale nie udało się tego uniknąć,no i zainspirowana plamami w kolorze wanilii na moim drewnianym,zielonym tarasie poszłam dalej......Chwyciłam za gruby papier,przetarłam zielone deski(zajęło mi to pół dnia) i popłynęłam:)Weszłam w stan alfa:)To prawie jak w medytacji.Byłam jak w transie i w ciągu jednego dnia przerobiłam już trochę zaniedbany taras w miłe dla oka mego miejsce.Taras jak już wspomniałam był zielony,stolik drewniany,krzesełka żółte i tak się wszystko mieszało.U siebie w sklepie miałam jeszcze komplet wiklinowych foteli,które trochę zniszyła wilgoć.Postanowiłam pomalować je pod kolor stolika.Najpierw akryl z wodą,potem sama farba na prawie suchym pędzlu i foteliki jak marzenie.Nareszcie też przydał się i ładnie komponuje wykonany przeze mnie z małą pomocą szwagra parawan.Strasznie się cieszyłam z efektów mojej pracy,ale po komentarzach sąsiadów trochę zwątpiłam.Teksty typu"taki biały taras,po co ci?brud będzie widać",albo "to tak na chwilę,nie?"...lub "wygląda jak na molo" trochę wyprowadziły mnie z zrównowagi .Mąż po powrocie z pracy docenił jednak moje starania i stwierdził,że to jedyny taki ładny taras w okolicy.
Oto efekty:
![]() |
![]() |
| w trakcie pracy |
Strasznie się starałam żeby nie wybrudzić tarasu farbą,ale nie udało się tego uniknąć,no i zainspirowana plamami w kolorze wanilii na moim drewnianym,zielonym tarasie poszłam dalej......Chwyciłam za gruby papier,przetarłam zielone deski(zajęło mi to pół dnia) i popłynęłam:)Weszłam w stan alfa:)To prawie jak w medytacji.Byłam jak w transie i w ciągu jednego dnia przerobiłam już trochę zaniedbany taras w miłe dla oka mego miejsce.Taras jak już wspomniałam był zielony,stolik drewniany,krzesełka żółte i tak się wszystko mieszało.U siebie w sklepie miałam jeszcze komplet wiklinowych foteli,które trochę zniszyła wilgoć.Postanowiłam pomalować je pod kolor stolika.Najpierw akryl z wodą,potem sama farba na prawie suchym pędzlu i foteliki jak marzenie.Nareszcie też przydał się i ładnie komponuje wykonany przeze mnie z małą pomocą szwagra parawan.Strasznie się cieszyłam z efektów mojej pracy,ale po komentarzach sąsiadów trochę zwątpiłam.Teksty typu"taki biały taras,po co ci?brud będzie widać",albo "to tak na chwilę,nie?"...lub "wygląda jak na molo" trochę wyprowadziły mnie z zrównowagi .Mąż po powrocie z pracy docenił jednak moje starania i stwierdził,że to jedyny taki ładny taras w okolicy.
Oto efekty:
![]() |
| ZDJĘCIE POGLĄDOWE-MŁODY I PUSTY TARAS WIOSNĄ |
![]() |
| PO REWITALIZACJI..... |
![]() |
| JAKOŚĆ KIEPSKA,ALE POD RĘKĄ MIAŁAM TYLKO KOMÓRKĘ |
![]() |
| MOJE UPATRZONE DONICZKI W KOŃCU DOCZEKAŁY SIĘ PREMIERY:) |
Pozdrawiam letnio i biegnę wyciągnąć ciasto z morelami z piekarnika.
wtorek, 23 listopada 2010
"NATCHNIENIE"...
Wstyd-przez kilka miesięcy tylko podglądałam,a sama nie napisałam ani słowa.Uaktywniam się jednak zawsze w listopadzie:)Planowane remonty zostały zakończone,chociaż zawsze znajdzie się coś do przeróbki.Przy okazji remontu pokoju dostało się też przedpokojowi.Kuchnia czeka na wiosnę,bo rodzina stwierdziła,że nie przeżyje kolejnego bałaganu.Generalnie mieszkanie otrzymało kolor noszący nazwę "Natchnienie".Epoka zieleni,żółci i innych energetyzujących kolorów bezpowrotnie zakończona.Małe mieszkanie niestety musi być jasne.Jedyny minus to bardzo widoczne ślady rączek dzieci i radości psa na ścianach w przedpokoju.Farba droga-"bo zmyje Pani ślady bez problemu",a jednak nie do końca.No cóż,zopatrzyłam się w małą puszkę tegoż koloru i cierpliwie zamalowuję to co trzeba.
Najważniejsze,że wyrobilam się ze wszystkim do świąt:)Pomimo drastycznego zmniejszenia ilości mebli w pokoju nadal nie wiem gdzie upchnę choinkę.Co do mebli-cierpię na zbieractwo i każdy z przedmiotów ma dla mnie wartość sentymentalną,więc teraz ,przy braku półek duży karton z bibelotami wylądowal na balkonie i czeka na mój ruch.Przydałaby mi się teraz Anthea Turner,chociaż może nie,bo po każdym programie"Perfekcyjna Pani domu"wpadam w kompleksy.Pozdrowienia cieplutkie dla wszystkich-Tych z dużych i małych powierzchni mieszkalnych:):)Buziaki
![]() |
| Pies jak zwykle pozuje(nawet nie zauważyłam kiedy wpakowała się przed obiektyw) |
![]() |
| Niestety aparat już ledwo zipie,więc jakość zdjęć jest kiepska...może św.Mikołaj przyniesie jakiś lepszy:) |
![]() |
| storczyki pobiły rekord w długości kwitnienia...niestety już zrzuciły kwiaty |
![]() |
| żarówki w lampach już są:)) |
piątek, 30 kwietnia 2010
OBUDZIŁAM SIĘ PO ZIMIE:)
Dawno nie pisałam,ale to przez zimowe otępienie:)W końcu wiosna zaczęła buchać kwieciem,więc ja też postanowiłam obudzić swojego bloga.Oczywiście cały czas byłam,zaglądałam i czytałam Wasze wpisy,ale samej jakoś nie chciało mi się pisać.Czas na zmiany!!!Nie wiem jak z moim postanowieniem zrzucenia zbędnych kilogramów po zimie,ale postanowienie wskrzeszenia bloga jest silne.Planuję właśnie zmiany w pokoju (tzw,dużym,ale wyłącznie z nazwy).Pokój ten jest zarówno pokojem gościnnym jak i sypialnią,więc znowu czeka mnie randka z miarą,podglądanie rozwiązań i użeranie się z pseudofachowcami.Po cichu robię już małe zakupy do pokoju(ukrywam je chwilowo żeby nie było zbędnych pytań:)Ostatnio odkryłam w pobliżu mojego miejsca zamieszkania wielką halę,w której trwa całotygodniowa wyprzedaż mebli z różnych salonów,bankrutujących firm meblarskich i tapicerskich itd.Upatrzyłam już sobie piękny stół i krzesła tapicerowane-oczywiście w kolorze białym za .....60 zł.sztuka.Są piękne .Stoły też przeróżne i 70% tańsze,a wszystko oczywiście nowe.Postanowiłam także zrobić zakup w postaci narożnika.Zarzekałam się ,ze nigdy nie kupię narożnika,ale ten mnie urzekł...Będzie też praktyczniejszy niż sofa i pozbędę się foteli,które muszę upychać ,kiedy mam zamiar rozłożyć łóżko.O...z innej beczki.Muszę się pochwalić,że jednak nie siedziałam tak bezczynnie i zrobiłam moim dzieciom,do ich pokoju obrazy wykonane metodą sylwetowania.Wasze dzieła były dla mnie ispiracją...Wklejam dowód-obrazek z profilem mojego synka.Oczywiście na ścianie,w ramce wygląda dużo lepiej.Pozdrawiam i przesyłam wiosenne pozdrowienia.Ewa
poniedziałek, 21 grudnia 2009
"POREMONTOWO":)
W końcu znalazlam chwilę czasu,żeby wrzucić zdjęcia "poremontowe".Jeden,maly pokoik,a zamieszenie takie,jakbym remontowala caly dom.Jak to zwykle bywa ,w trakcie okazalo się,że plany-planami,ale częsc pomyslów trzeba bylo zmodyfikować choćby ze wzgledu na metraż.Nie ma piętrowego lóżka,które mialo stanąć,ponieważ okazalo się,ze nie wejdzie na planowaną scianę.Trzeba bylo wcisnąć gdzies dwa,jednoosobowe,rozkladane fotele,żeby moi "maloletni"mieli na czym spać:)Nie chcieli slyszeć o praktycznym(oczywicie dla mnie:)lóżku z wysuwanym drugim spod niego....argument-bo On-(czytaj brat)będzie mi przeszkadzal.No i nie bylo wyjscia.Wiem,że pokój wyglada,jak stwierdzil mój syn na bardziej "babski",ale niedlugo na scianie po jego stronie zawisnie gitara(a jakze-czarna),którą Mlody otrzyma od sw.Mikolaja(jeszcze o tym nie wie) i parę innych,męskich gadżetów.No cóż-9 latek,też mężczyzna:):)O,muszę się pochwalić.W pokoju stanąl przerobiony przeze mnie mebel.Witrynę z Black,Red,White w kolorze(okleina oczywicie)olcha,przemalowalam na kolor white,zmienilam uchwyt na bardziej retro(zakupiony za cale 3,20 w sklepie z atr.meblarskimi)oraz szybę,która ujawniala pojawiajacy się systematycznie maly balagan okleilam folią.Na zdjęciu bardzo się swieci,w rzeczywistoci jednak jest bardziej matowa.Wiem,że przy waszych dzielach,moja szafka nie jest żadnym wyczynem,ale jestem początkująca.Mam nadzieję,ze będę miala jeszcze okazję czyms się pochwalić-w końcu uczę się od najlepszych i baaardzo Wam za to dziękuję.Pozdrawiam cieplutko i biegnę po ostatnie prezenty.Buziakiiii...aaaa....manekin,widoczny na zdjęciu to przeznt jaki sobie zrobilam.Zawsze o takim marzylam.Stanie on w dużym pokoju,ale do czasu remontu owego pokoju przeczeka sobie tutaj.Pokój dzieci jest jeszcze trochę "niedorobiony".Nie ma zaslon,komodę trzeba wypoziomowac,poniewaz jak widac szuflady są nierówno i ustawić na niej parę drobiazgów.Te,które stoja znalazły się zupelnie przypadkowo(ta swieca w paski jest straszna-wiem:):)Lustro wisi tak nisko ze względu na wlaścicieli pokoju(chcieli mieć dobrą widocznośc)P.S.Mam problem z polskimi znakami.Blog się zbuntowal:)
czwartek, 17 grudnia 2009
Nostalgia

Bardzo dawno nie pisalam,ale często zaglądalam.Zbliżają się moje ulubione,swiąteczne dni.Skończylam remont w pokoju dzieci,ale jakos nic mnie nie cieszy.Kiedy pomyslę o pustym miejscu przy stole-czuję ogromny smutek.Bez mojej mamy te swięta nie będą już swiętami.Swiąteczne zapachy nie będą już tymi samymi zapachami,swiąteczne potrawy stracą smak,a wesole kolędy już nie będą tak cieszyć.Zabraklo po prostu najwazniejszej osoby.Niewazne ile ma się lat,kiedy odchodzi mama....bez względu na wiek czlowiek czuje się osierocony.Jest nas zawsze dużo przy wigilijnym stole,ale nawet mój kilkuletni syn stwierdzil,ze bez babci jest tak,jakby nikogo nie bylo.Atmosferę swiąt po prostu tworzyla moja mama i byla ona z nią nierozerwalnie związana.Symbolika pustego miejsca przy stole byla tylko symboliką.Dzisiaj nabrala znaczenia.....Nie pomogę Ci już Mamus w swiątecznych przygotowaniach,nie przebierzemy w ukryciu sąsiada za sw.Mikolaja,nie zjesz juz swojego ulubionego sledzia pod pierzynką....nic juz nie będzie tak jak bylo.Nie dostaniesz już prezentu,ale stroik na grób...Anioly zawsze odchodzą pierwsze...Kocham Cię Mamus...Wszyscy Cię kochamy i pamiętamy.Milosc nie kończy się u bram smierci-będziesz żyć w naszych sercach i pamięci.
środa, 18 listopada 2009
Właśnie zrzuciłam zdjęcia z aparatu i wyłoniły się z nich nagle moje rogaliki,które sfotografował"Młody".To efekt naszej wspólnej pracy-mojej i dzieci oczywiście.Wiem,że nie jest to szczyt kuchennej fotografii,ale raz,że zdjęcie wykonał mój synek,dwa-wykonanie zwykłą cyfrówką,ale co tam-najwazniejsze,ze rogaliki wykonaliśmy samodzielnie i zabawy przy tym było co niemiara.Pyszne były i unicestwiły się w przeciągu dwóch dni.Nie lubimy typowych rogali marcińskich,więc te je zastąpiły.Wykonaliśmy je z ciasta piwnego,a nadzienie stanowiła nutella śliwkowa-również własnego wyrobu.
Gdybyście chciały kiedyś spróbować takich rogalików,to oczywiście polecam i podaję przepis.Jest bardzo łatwy,bez konieczności użycia jaj i drożdży.Robi się je błyskawicznie i stanowią one świetny dodatek np.do niedzielnej kawusi:)
Składniki
Masa:
4 szklanki maki,
1 szklanka piwa,
1 margaryna,
1 masło,
1 szklanka cukru pudru na lukier
Utrzeć masło i margarynę,a następnie wymieszać z mąką i szklanką piwa.
Ugniatać do momentu całkowitego wymieszania masła i margaryny z mąką i piwem.
Włozyć do lodówki przynajmniej na pół godz.Następnie rozwałkować ciasto, pokroić na trójkąciki.Nałozyć powidła,marmoladę lub inne nadzienie według uznania i zwijać od najszerszej strony trójkąta ku stożkowi.Zwinąć rogi i uformować rogalik.Piec w piekarniku (200 s) do uzyskania złotego koloru. Polukrować lub posypać cukrem pudrem.Smacznego!!
środa, 11 listopada 2009
Przygotowań ciąg dalszy





Dawno mnie nie było,ale nadal walczę,a w zasadzie zbieram siły i materiały do tuningu mieszkania i pokoju "młodych":)Moją pasją stało się szperanie w necie,magazynach wnętrzarskich,sklepach i obmyślanie sposobu ustawienia,a...co najważniejsze kombinowanie jak ustawić,żeby wszystko się zmieściło.Z moją przyjaciółką-miarą nie rozstaję się ani na krok.Wszystko bierze w łeb przez meble,które jeszcze nie wyjechały.Nowe czekają już w pudłach w piwnicy.Ten kto myśli,że allegro ułatwia sprzedaż ten moze się pomylić.Mebelki moich dzieci"sprzedały"się juz ze trzy razy,łóżko również,ale po wygranej aukcji kupujący zazwyczaj pisze-przepraszam,ale np.umarła mi mama,zginął pies,przeszedł tajfun i inne wyjaśnienia,z których to powodów nie moze jednak sfinalizować zakupu.No i tak już ponad miesiąc-sprzedane i niesprzedane.Ech...moze do świąt jednak się uda..:)Znajomi odwiedzający moje mieszkanie trochę się dziwią widząc 4 lampy stojące w kącie,3 lustra,2 upchnięte biurka i inne przedmioty,które mam nadzieję w niedługim czasie będą cieszyły oko.....a teraz kilka zdjęć ostatnich zakupionych przedmiotów.Jak narazie solo,ale już wkrótce wystąpią rodzinnie:)Jako pierwszy,widoczny zegar retro,lampa patynowana,kredens oraz dwa biurka z nadstawkami ,a takze łózko piętrowe(zdjęcie chwilowo ze strony producenta)
wtorek, 27 października 2009
40 cm postać dziewczynki jeszcze po babci
No i ogarnęła mnie pasja Shabby chic...To jest jak narkotyk.Na wszystkie przedmioty zaczęłam patrzeć poprzez pryzmat tego stylu.Wszędzie widzę potencjalny materiał do moich działań:)Okres,kiedy wyrzucałam bez wyrzutów sumienia stare komody,uszkodzone"pobabcine"krzesła,drewniane opakowania po czekoladkach minął bezpowrotnie...To wszystko przez koleżanki z blogów:):)No dobrze-wybaczam...a tak poważanie to baaaardzo dziękuję za inspiracje.Kochane,uważam,że jesteście niesamowite,a Wasze prace to prawdziwe dzieła sztuki.Zaczynam powoli dostosowywać moje nieduże mieszkanie do tego stylu,a moje poczynania będę się starała dokumentować na moim blogu.Jak narazie wrzucam kilka zdjęć przedmiotów,którymi już dysponuję i są one pionierami stylu w moim domu.Wymagają jeszcze delikatnego tuningu i wykorzystania i cierpliwie czekają na moją wenę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















