Kiedy wychodziÅ na boisko, zawsze robiÅ znak krzyÅža, a rywale drÅželi na jego widok. Spokojny i pogodny, ale na murawie kawaÅ twardziela. NaleÅžaÅ do najlepszych polskich obroÅcÃģw. Jedna z ikon GÃģrnika Zabrze i podpora reprezentacji Polski. Do spÃģÅki z Tomaszewskim wybiÅ Anglikom z gÅowy marzenia o mundialu. Dzisiaj sÅuÅžy do mszy w szwajcarskim Sankt Gallen. Przed Wami Wielka biaÅa gÃģra, czyli Jerzy GorgoÅ.
Jerzy GorgoÅ â biogram
- PeÅne imiÄ i nazwisko: Jerzy PaweÅ GorgoÅ
- Data i miejsce urodzenia: 18.07.1949 Zabrze-Mikulczyce
- Wzrost: 192 cm
- Pozycja: ObroÅca
Historia i statystyki kariery
Kariera juniorska
- MGKS Mikulczyce (1961-1966)
Kariera klubowa
- GÃģrnik Zabrze (1967-1980) 236 wystÄpÃģw, 22 bramki
- FC Sankt Gallen (1980-1983) 78 wystÄpÃģw, 4 bramki
Kariera reprezentacyjna
- Polska (1970-1978) 55 wystÄpÃģw, 6 bramek
Kariera trenerska
- FC Sankt Gallen II
- FC Sankt Gallen â MÅodzieÅž
- Blau-Weiss Sankt Gallen
Statystyki i osiÄ gniÄcia:
OsiÄ gniÄcia zespoÅowe:
GÃģrnik Zabrze
- 2x mistrzostwo Polski (1971, 1972)
- 5x Puchar Polski (1968, 1969, 1970, 1971, 1972)
Reprezentacja:
- Mistrzostwo Olimpijskie (1972)
- Vicemistrzostwo Olimpijskie (1976)
- 3 miejsce na mistrzostwach Åwiata (1974)
ByÅ 1 wrzeÅnia 1972 r. 33. rocznica wybuchu drugiej wojny Åwiatowej. Na igrzyskach w Monachium, Polacy po wysokich wygranych z KolumbiÄ (5:1) i GhanÄ (4:0), mierzyli siÄ z Niemcami. Pojedynek z NRD miaÅ zadecydowaÄ o pierwszym miejscu w grupie. Przeciwnik ten nam nie leÅžaÅ, a dwa lata wczeÅniej rozbiÅ nas w Rostocku 5:0. Dodatkowo rywale byli uznawani za gÅÃģwnych kandydatÃģw do zÅota. GÃģrski majÄ c awans do nastÄpnej rundy w kieszeni, nie zamierzaÅ jednak kalkulowaÄ i chciaÅ graÄ o peÅnÄ pulÄ. 1 wrzeÅnia z Niemcami desygnowaÅ najsilniejszy skÅad.
Mecz Åžycia
Spotkanie w Norymberdze rozpoczÄÅo siÄ dla nas udanie. JuÅž w 6. minucie gry wyszliÅmy na prowadzenie, a na listÄ strzelcÃģw wpisaÅ siÄ Jerzy GorgoÅ. Rzut roÅžny wywalczyÅ LesÅaw Ämikiewicz. Przy chorÄ giewce piÅkÄ ustawiÅ Robert Gadocha, a pod bramkÄ Croya ÅciÄ gaÅy posiÅki z drugiej linii, a nawet z obrony. ByÅ tam teÅž mierzÄ cy 191 cm GorgoÅ. Po doÅrodkowaniu do piÅki wyszedÅ LubaÅski, ale z linii bramkowej wybiÅ jÄ zawodnik rywali. Ta jednak trafiÅa wprost pod nogi obroÅcy GÃģrnika, ktÃģry w zamieszaniu huknÄ Å jak z armaty i nie daÅ najmniejszych szans niemieckiemu bramkarzowi.
TuÅž przed przerwÄ przeciwnicy zdoÅali doprowadziÄ do wyrÃģwnania, a Croy broniÅ jak w transie. Polska ofensywa nie byÅa w stanie znaleÅšÄ sposobu na pokonanie rywali. Do czasu. W 64. minucie wykonywaliÅmy rzut wolny. Po interwencji obroÅcÃģw, piÅkÄ na 30-40 metrze przejÄ Å GorgoÅ. PodprowadziÅ jÄ trochÄ i oddaÅ strzaÅ Åžycia. UdaÅo mu siÄ zdobyÄ prawdopodobnie najpiÄkniejszÄ bramkÄ w karierze. UderzyÅ najlepiej jak potrafiÅ â z ponad 30 metrÃģw prosto w samo okienko bramki Croya, ktÃģry nie mÃģgÅ nic zrobiÄ.
Z odlegÅoÅci 30 metrÃģw piÅka z takÄ siÅÄ wpadÅa do gÃģrnego rogu bramki, Åže Croy tylko z desperacjÄ machnÄ Å rÄkami. Ten gest najlepiej ÅwiadczyÅ o walorach strzaÅu, ktÃģry zdarzyÄ siÄ moÅže raz na cztery lata. I to akurat podczas turnieju olimpijskiego â opisywano trafienie Gorgonia w ksiÄ Åžce âWielki finaÅâ.
PoniÅžej bramki z tego spotkania:
DziÄki dwÃģm bramkom zawodnika GÃģrnika Zabrze, Polacy z kompletem zwyciÄstw wygrali rywalizacjÄ w swojej grupie. Warto zauwaÅžyÄ, Åže NRD byÅo pierwszym silnym rywalem w turnieju, a wygrana ta na pewno dodaÅa zawodnikom wiatru w Åžagle. ZwÅaszcza Åže odniesiona zostaÅa nad Niemcami i to 1 wrzeÅnia. Wielu jednak zarzucaÅo, Åže Polakom sprzyjaÅo szczÄÅcie, gdyÅž oba strzaÅy Gorgonia byÅy kapitalne, praktycznie nie do obrony. GÃģrski jednak zauwaÅžaÅ pÃģÅšniej w swoich wspomnieniach, Åže gole te nie byÅy dzieÅem przypadku, a stanowiÅy efekt wielu prÃģb i ÄwiczeÅ na treningach.
KtoÅ obdarzony twoim wzrostem i warunkami fizycznymi, a takÅže silnym strzaÅem, moÅže siÄ okazaÄ bardzo przydatny pod bramkÄ przeciwnika przy egzekwowaniu np. rzutu wolnego â wbijaÅem wielokrotnie Gorgoniowi do gÅowy â dlatego nie zraÅžaj siÄ tym, Åže ci raz czy drugi nie wyjdzie, wierz mi, Åže przyjdzie twÃģj dzieÅ â opowiadaÅ nasz wybitny trener w ksiÄ Åžce âPÃģÅ wieku z piÅkÄ â.
Gra polskiego obroÅcy zostaÅa teÅž doceniona przez wiceprezesa FIFA, Walentina Garanatkina:
DoskonaÅe wraÅženie pozostawiÅ wysoki stoper, ktÃģry znakomitÄ grÄ ukoronowaÅ dwiema bramkami rzadkiej piÄknoÅci â komplementowaÅ Polaka dziaÅacz.
Z familoka na stadion
Jerzy GorgoÅ urodziÅ siÄ 18 lipca 1949 r. w Mikulczycach jako jedyny syn Henryka i Krystyny. Dwa lata pÃģÅšniej miejscowoÅÄ ta zostaÅa wÅÄ czona do Zabrza. DorastaÅ w tradycyjnej ÅlÄ skiej rodzinie. Ojciec pracowaÅ w kopalni, a matka zajmowaÅa siÄ domem. Mieszkali w maÅym mieszkaniu, ale jak wspominaÅ jeden z najlepszych polskich obroÅcÃģw, innych warunkÃģw wtedy nie znali, wiÄc nie byÅo Åšle. MaÅy Jurek od dziecka interesowaÅ siÄ piÅkÄ . Razem z podobnymi jemu chÅopcami spÄdzaÅ caÅe godziny na ganianiu za futbolÃģwkÄ .
Kiedy miaÅ 10 lat zauwaÅžyÅ go dziaÅacz GÃģrnika Mikulczyce i zaproponowaÅ treningi w klubie. ParÄ lat pÃģÅšniej zespÃģÅ ten, po poÅÄ czeniu z innymi lokalnymi druÅžynami, zmieniÅ nazwÄ na MiÄdzyzakÅadowy GÃģrniczy Klub Sportowy i to wÅaÅnie w nim pierwsze piÅkarskie kroki stawiaÅ maÅy Jurek. PoczÄ tkowo graÅ jednak w ataku. O tym, Åže zrobiÅ karierÄ w defensywie, zadecydowaÅ, jak to zwykle w takich historiach bywaâĶ zwykÅy przypadek. W jednym z meczÃģw MGKS Mikulczyce zabrakÅo stopera. ProwadzÄ cy zespÃģÅ trenerzy GoÅawski i Blania postanowili sprawdziÄ na tej pozycji 14-letniego Gorgonia, ktÃģry juÅž wtedy wyrÃģÅžniaÅ siÄ warunkami fizycznymi. Tak zaczÄÅa siÄ historia twardego, nieustÄpliwego obroÅcy.
MÅodzian swojÄ grÄ wyrÃģÅžniaÅ siÄ na tyle, Åže zainteresowaÅa siÄ nim PogoÅ Szczecin. Kiedy dowiedzieli siÄ o tym dziaÅacze zabrzaÅskiego GÃģrnika, stwierdzili, Åže nie mogÄ pozwoliÄ, Åžeby ktoÅ zwinÄ Å im sprzed nosa utalentowanego juniora. GorgoÅ nie zastanawiaÅ siÄ dÅugo i jako 17-latek trafiÅ do najlepszej druÅžyny w kraju.
Nie wahaÅem siÄ. Jako chÅopiec jeÅšdziÅem na mecze GÃģrnika na Stadion ÅlÄ ski. OglÄ daÅo siÄ europejskie puchary i myÅlaÅo, co by byÅo, gdybyâĶ Dla mnie GÃģrnik wtedy byÅ takim klubem, jakim dziÅ dla nastoletnich chÅopcÃģw jest Real Madryt czy Bayern Monachium â wspominaÅ po latach GorgoÅ.
Pod okiem OÅlizÅy i Florenskiego
Jako mÅody chÅopak oglÄ daÅ popisy LubaÅskiego i SzoÅtysika. WejÅcie do szatni musiaÅo byÄ dla niego nie lada przeÅžyciem. OdtÄ d miaÅ przebieraÄ siÄ obok piÅkarzy, ktÃģrzy naleÅželi do najlepszych w kraju, a kilku z nich prezentowaÅo juÅž wtedy poziom europejski. TrafiajÄ c do zabrzaÅskiej druÅžyny, mÃģgÅ peÅnymi garÅciami czerpaÄ z doÅwiadczenia m.in. StanisÅawa OÅlizÅy i Stefana Florenskiego. Od pierwszego uczyÅ siÄ gry gÅowÄ , a od drugiego wÅlizgÃģw, ktÃģre byÅy stosunkowo nowym elementem piÅkarskiego rzemiosÅa. Od obu natomiast wyniÃģsÅ przywiÄ zanie do klubowych barw.
To byÅ zawodnik wysokiej klasy Åwiatowej. Dla mnie idealny, bo miaÅem ÅwiadomoÅÄ, Åže mogÄ sobie pozwoliÄ na bÅÄ d i on tam bÄdzie. To byÅ ogromny luksus â mÃģwiÅ GorgoÅ o grze u boku OÅlizÅy.
OprÃģcz OÅlizÅy i Florenskiego formacjÄ obronnÄ GÃģrnika tworzyli jeszcze Henryk Latocha i Edward OlszÃģwka. PoczÄ tkowo mÅody GorgoÅ nie miaÅ szans na wygryzienie ze skÅadu ktÃģregoÅ z rutynowanych kolegÃģw. Tym bardziej, Åže po przyjÅciu mÅokosa do klubu ci zdwoili wysiÅki, starajÄ c siÄ utrzymaÄ w doskonaÅej formie i zachowaÄ miejsce w pierwszej jedenastce. GraÅ w druÅžynie juniorÃģw, z ktÃģrÄ wygraÅ finaÅowy turniej w Olsztynie. Debiut w seniorach zaliczyÅ 24 marca 1968 r. w przegranym spotkaniu z ZagÅÄbiem Sosnowiec. W pierwszym sezonie swojego pobytu na najwyÅžszym szczeblu rozgrywkowym wystÄ piÅ jednak w ledwie czterech meczach, ale trener Kalocsay widziaÅ w nim potencjaÅ na naprawdÄ solidnego zawodnika.
Kalocsay dawaÅ w koÅÄ. Kiedy zaczynaÅem, po treningu wszyscy szli do szatni, a mnie jeszcze goniÅ kilkanaÅcie kÃģÅek i robiÅ dodatkowe zajÄcia. BuntowaÅem siÄ. MÃģwiÅem, Åže mam niÅžsze od wszystkich stypendium, a pracujÄ za trzech. Ale miaÅ racjÄ, zrobiÅ ze mnie piÅkarza â opowiadaÅ piÅkarz w wywiadzie dla katowickiego Sportu.
W kolejnym sezonie pot wylewany na treningach zaczÄ Å przynosiÄ efekty i 19-letni GorgoÅ coraz czÄÅciej dostawaÅ szansÄ gry od wÄgierskiego szkoleniowca. WiosnÄ 1969 r. kontuzji nabawiÅ siÄ StanisÅaw OÅlizÅo â opoka formacji defensywnej GÃģrnika. Zadanie zastÄ pienia tego znakomitego piÅkarza, trener powierzyÅ wÅaÅnie mÅodemu obroÅcy, ktÃģry w ten sposÃģb miaÅ nabraÄ jeszcze wiÄkszej wiary we wÅasne umiejÄtnoÅci i udowodniÄ wszystkim niedowiarkom, Åže mimo mÅodego wieku zasÅuguje na miejsce w zespole. W marcu i kwietniu wystÄ piÅ w sumie w piÄciu meczach ligowych i po kaÅždym z nich dziennikarze wychwalali jego bezbÅÄdnÄ grÄ i znakomite zgranie z Florenskim.
OgÃģlny poklask zdobyÅ sobie rÃģwnieÅž styl gry obu Årodkowych obroÅcÃģw. Dla nikogo nie byÅy zaskoczeniem skuteczne i ofiarne interwencje Florenskiego. Natomiast postawa mÅodego Jerzego Gorgonia przeszÅa najÅmielsze oczekiwania. RozegraÅ prawie bezbÅÄdnÄ partiÄ i dziÄki temu ani przez moment nie odczuwaÅo siÄ nieobecnoÅci filaru defensywy gÃģrniczej â StanisÅawa OÅlizÅy â pisano w Sporcie po wygranej GÃģrnika z chorzowskim Ruchem 2:0.
W tamtym sezonie GÃģrnik mistrzostwa nie zdobyÅ, ale wywalczyÅ Puchar Polski. GorgoÅ w finale z LegiÄ nie zagraÅ, ale zaliczajÄ c wystÄpy we wczeÅniejszych rundach, miaÅ swÃģj udziaÅ w koÅcowym sukcesie. Dobry sezon w swoim wykonaniu zakoÅczyÅ 22 czerwca 1969 r., strzelajÄ c debiutanckÄ bramkÄ w ostatniej minucie meczu ze szczeciÅskÄ PogoniÄ .
Na europejskiej scenie
Po wygranym Pucharze Polski, GÃģrnik Zabrze w kolejnym sezonie reprezentowaÅ nasz kraj w Pucharze ZdobywcÃģw PucharÃģw. W marszu do finaÅu na wiedeÅskim Praterstadion niemaÅÄ rolÄ odegraÅ Jerzy GorgoÅ. W rewanÅžowym spotkaniu z Rangersami zastÄ piÅ na Årodku obrony kontuzjowanego Florenskiego. SpisaÅ siÄ w tej roli bardzo dobrze. WygrywaÅ wiÄkszoÅÄ pojedynkÃģw w powietrzu, interweniowaÅ pewnie, twardo wkraczajÄ c we wszystkie akcje SzkotÃģw. To nie byÅ ostatni raz, kiedy wystÄpem na brytyjskiej ziemi daÅ siÄ we znaki gospodarzom, ale nie uprzedzajmy faktÃģw.
Z kolei w ÄwierÄfinaÅowych bojach z Lewskim Sofia, Polak stoczyÅ wiele wygranych pojedynkÃģw z asem BuÅgarÃģw Gundim Asparuchowem. W pierwszym meczu pokonaÅ on co prawda dwukrotnie Huberta KostkÄ, ale obie bramki byÅy doÅÄ szczÄÅliwe, a to, Åže na tym skoÅczyÅy siÄ jego popisy, jest w duÅžej mierze zasÅugÄ Gorgonia. Natomiast w rewanÅžowym spotkaniu z AS RomÄ w Chorzowie, to wÅaÅnie dziÄki niemu udaÅo siÄ wyrÃģwnaÄ w ostatnich minutach meczu i przedÅuÅžyÄ szanse na awans. Zabrzanie bili gÅowÄ w mur przez caÅe spotkanie, a od 9. minuty przegrywali po golu Fabio Capello. Wreszcie w samej koÅcÃģwce GorgoÅ przejÄ Å piÅkÄ i biorÄ c na siebie ciÄÅžar gry, ruszyÅ na bramkÄ WÅochÃģw. ByÅ juÅž praktycznie w polu karnym i wtedy sfaulowaÅ go Elvio Salvori, a sfaulowaÄ zawodnika o takiej posturze to nie lada sztuka. SÄdzia Ortiz de Mendebil z Hiszpanii wskazaÅ na jedenasty metr i LubaÅski pewnie pokonaÅ Alberto Ginulfiego.
Jurek na chama poszedÅ do przodu, sfaulowali go, a Åže byÅ Ånieg, wiÄc linii nie byÅo za dobrze widaÄ. Nie byÅo do koÅca jasne, czy staÅo siÄ to w polu karnym. SÄdzia biegÅ, by to sprawdziÄ, wpadÅ na mnie, a ja go wÅaÅciwie zaniosÅem na miejsce, gdzie jest âjedenastkaâ. Nie mÃģgÅ juÅž nic innego zrobiÄ, jak podyktowaÄ karnego! ByÅ upragniony remis â wspominaÅ dla sport.pl Erwin Wilczek.
Jak skoÅczyÅa siÄ przygoda GÃģrnika w tamtej edycji Pucharu ZdobywcÃģw PucharÃģw, kaÅždy powinien wiedzieÄ. GÃģrnikom zabrakÅo byÄ moÅže szczÄÅcia, a byÄ moÅže doÅwiadczenia. GorgoÅ po latach tak tÅumaczyÅ finaÅowÄ poraÅžkÄ:
Chyba byliÅmy juÅž zbyt zadowoleni z siebie, z tego, Åže weszliÅmy do finaÅu. Wszyscy mÃģwili, Åže to i tak juÅž duÅžo. A my jechaliÅmy na ZachÃģd jak na zakupy. NiektÃģrzy zabrali Åžony. Nie byÅo czasu na futbol, weszÅo rozluÅšnienie.
Z orÅem na piersi
Jego udane wystÄpy w lidze i w europejskich pucharach nie mogÅy umknÄ Ä uwadze selekcjonera. W reprezentacji GorgoÅ zadebiutowaÅ jeszcze za kadencji Ryszarda Koncewicza w meczu z IrlandiÄ w Dublinie 23 wrzeÅnia 1970 r. W tym samym roku zagraÅ jeszcze z AlbaniÄ , ale podstawowym zawodnikiem w peÅni staÅ siÄ u Kazimierza GÃģrskiego. W druÅžynie mistrzÃģw olimpijskich na Årodku obrony graÅ zarÃģwno z Ämikiewiczem, jak i z OstafiÅskim. Mimo Åže byÅ jednym z najmÅodszych zawodnikÃģw w ekipie, to powierzone mu zadania wypeÅniaÅ z naleÅžytÄ starannoÅciÄ , a reprezentacja zyskaÅa wielkiej klasy piÅkarza na Åadnych parÄ lat. Trener GÃģrski w Alfabecie pana Kazimierza Macieja Polkowskiego tak opisaÅ Gorgonia:
UwaÅžam, Åže byÅ to jeden z lepszych Årodkowych obroÅcÃģw w Europie. Warunki fizyczne miaÅ wspaniaÅe, a przy tym byÅ bardzo sprawny i szybki. WygrywaÅ wiele pojedynkÃģw, takÅže biegowych, przede wszystkim gÅowÄ , ze wzglÄdu na wzrost. W szczytowym okresie kariery byÅ nie do pokonania, nie do przejÅcia. Bardzo mocny punkt reprezentacji. OdniÃģsÅ z niÄ wiele sukcesÃģw. Walory fizyczne i umiejÄtne ich wykorzystywanie zniechÄcaÅy zdecydowanÄ wiÄkszoÅÄ rywali. A niektÃģrzy, tak przypuszczam, to zwyczajnie siÄ go baliâĶ i wcale im siÄ nie dziwiÄ, bo jak taki âolbrzymâ ruszyÅ i siÄ rozpÄdziÅ, to nie byÅo przeproÅâĶ
Na zgrupowaniu przed eliminacyjnym meczem z WaliÄ w Chorzowie, w oÅrodku, w ktÃģrym mieszkali reprezentanci, odbyÅa siÄ ceremonia wrÄczenia przez redakcjÄ Sportu nagrÃģd z okazji zakoÅczenia challengeâu o ZÅote Buty za sezon 1972/73. ZwyciÄzcÄ zostaÅ Jerzy GorgoÅ. Nie powinno to dziwiÄ, bo zabrzanin miaÅ za sobÄ seriÄ Åwietnych wystÄpÃģw. Niemal kaÅždy jego wystÄp w ciÄ gu ostatnich miesiÄcy opisywano w prasie jako wyrÃģÅžniajÄ cy siÄ na tle innych. Praktycznie zawsze naleÅžaÅ do najlepszych na boisku i krÃģlowaÅ w defensywie.
Najlepszy w mecz w karierze rozegraÅ na igrzyskach z NRD, ale najbardziej w pamiÄci zapadÅo mu inne spotkanie. Pytany o to jedno, wyjÄ tkowe, bez namysÅu wskazywaÅ pojedynek z AngliÄ na Wembley. Dumnych AnglikÃģw zatrzymaÅ Tomaszewski, ale nie zrobiÅby tego bez caÅej defensywy, a zwÅaszcza brylujÄ cego w niej Gorgonia. Rywale odbijali siÄ od niego jak od skaÅy, wrzutki na pole karne okazywaÅy siÄ nieskuteczne gÅÃģwnie ze wzglÄdu na twardego i silnego Polaka. Po meczu angielska prasa nazwaÅa go The Telephone Booth, bo w czerwonej koszulce i swoimi rozmiarami przypominaÅ wÅaÅnie budkÄ telefonicznÄ . Inny pseudonim, jaki przylgnÄ Å do niego po tej konfrontacji to Wielka biaÅa gÃģra.
FuÃball-Weltmeisterschaft 1974
Gracz GÃģrnika dyrygowaÅ obronÄ rÃģwnieÅž na mistrzostwach Åwiata w Niemczech. 10 dni przed turniejem, GÃģrski zdecydowaÅ, Åže na Årodku Gorgoniowi bÄdzie partnerowaÅ mÅodziutki WÅadysÅaw Åŧmuda. Decyzja ta byÅa bardzo odwaÅžna, ale trener wiedziaÅ, co robi. Obaj zawodnicy stworzyli jeden z najlepszych duetÃģw stoperÃģw w historii polskiej piÅki.
Obaj dobrze spisali siÄ w starciu z ArgentynÄ , a w meczu z Haiti GorgoÅ przypomniaÅ sobie, jak potrafi uderzyÄ z dystansu. Po rzucie wolnym w 32. minucie, Gadocha wystawiÅ piÅkÄ do nadbiegajÄ cego obroÅcy, a ten nie daÅ szans haitaÅskiemu bramkarzowi, posyÅajÄ c bombÄ w gÃģrny rÃģg.
To byÅ strzaÅ! To byÅ brazylijski faÅsz. PiÅka miaÅa minÄ Ä bramkÄ i w ostatniej chwili jak zdalnie sterowana skrÄciÅa w sam rÃģg. Kto tak potrafi strzelaÄ? Panie trenerze! ProszÄ mnie wystawiÄ do atakuâĶ â ekscytowaÅ siÄ po meczu.
GorgoÅ swoimi wÅlizgami wybiÅ z gÅowy grÄ Kempesowi. W spotkaniu drugiej rundy ze Szwedami, rÃģwnieÅž w ten sposÃģb czÄsto zaÅžegnywaÅ niebezpieczeÅstwo w naszej strefie obronnej. Jednak w 65. minucie to po jego interwencji sÄdzia podyktowaÅ rzut karny, lecz na szczÄÅcie Tomaszewski nie daÅ siÄ pokonaÄ. Po zwyciÄstwie nad JugosÅawiÄ , w ktÃģrej nasz bohater rÃģwnieÅž nie ustrzegÅ siÄ bÅÄdu, przyszedÅ czas na spotkanie z RFN. O tym meczu napisano juÅž wszystko, a sam GorgoÅ po latach przyczyn poraÅžki dopatrywaÅ siÄ w rozluÅšnieniu zespoÅu.
Mam wraÅženie â nie, nie wraÅženie â jestem pewien, Åže wtedy byliÅmy nasyceni samym awansem do strefy medalowej. CieszyliÅmy siÄ, Åže znaleÅšliÅmy siÄ w czwÃģrce topowych zespoÅÃģw mistrzostw i poraÅžka z Niemcami aÅž tak szczegÃģlnie nas nie zmartwiÅa. MyÅleliÅmy sobie â trudno, przecieÅž oni sÄ najlepsi na Åwiecie, a w dodatku gospodarze. A teraz, z wiekiem, myÅl, Åže jednak nie udaÅo nam siÄ wtedy z nimi wygraÄ, coraz bardziej mnie uwiera. PrzecieÅž mogliÅmy zagraÄ w finale mistrzostw Åwiata! JeÅželi ktoÅ mÃģgÅ pokonaÄ NiemcÃģw, to tylko Polska. Jest wiÄc czego ÅžaÅowaÄ. Nie mÃģwmy, Åže zrobiliÅmy wystarczajÄ co duÅžo, bo mogliÅmy jeszcze wiÄcej â mÃģwiÅ w rozmowie z PrzeglÄ dem Sportowym przed meczem z Niemcami z 2014 r.
Afera w pociÄ gu
Koledzy zapamiÄtali Jurka jako spokojnego, raczej wycofanego czÅowieka. StroniÅ teÅž od dziennikarzy. Andrzej Strejlau wspominaÅ jednak, Åže wewnÄ trz zespoÅu odgrywaÅ bardzo waÅžnÄ rolÄ. ByÅ otwarty i lubiÅ ÅžartowaÄ. Wielu wytyka mu, Åže przed waÅžnymi meczami zgÅaszaÅ trenerom drobne niedyspozycje, tak jakby liczyÅ na to, Åže uda mu siÄ uniknÄ Ä odpowiedzialnoÅci. Ci jednak z czasem nauczyli siÄ ignorowaÄ jego skargi. W ten sposÃģb np. âchoryâ GorgoÅ pomÃģgÅ naszej druÅžynie w zwyciÄstwie nad BrazyliÄ w 1974 r.
ZapowiadaÅo siÄ, Åže zrobi olbrzymiÄ karierÄ. Warunki fizyczne nieprawdopodobne, taki kawaÅ âzwierzakaâ, jednak w pÃģÅšniejszym okresie chyba nie wytrzymywaÅ ciÅnienia. ZarÃģwno w lidze, jak i reprezentacji graÅ rÃģÅžnie â wspominaÅ kolegÄ Grzegorz Lato w biografii autorstwa Macieja Polkowskiego.
Jego pogodne i spokojne usposobienie kontrastowaÅo z groÅšnÄ posturÄ , a cieniem na jego karierze poÅoÅžyÅa siÄ afera alkoholowa. W czerwcu 1976 dziaÅacze GÃģrnika uznali, Åže druÅžynie przyda siÄ sparing z francuskÄ druÅžynÄ Valenciennes. GÃģrnicy przegrali 2:3 i wracali do Zabrza pociÄ giem. CzekaÅa ich 20-godzinna podrÃģÅž. Jak wspominaÅ w swojej biografii Andrzej Szarmach, w przedziale, w ktÃģrym czekaÅo szeÅÄ kuszetek, zamknÄÅo siÄ od Årodka dwÃģch dziaÅaczy.
Albo zasnÄli i nie sÅyszeli zawodnikÃģw, albo mieli ich gdzieÅ. Tak czy inaczej, czterech zawodnikÃģw â Andrzej Szarmach, Lucjan KwaÅny, Ireneusz Lazurowicz i Jerzy GorgoÅ zostali na lodzie i przyszÅo im spÄdziÄ podrÃģÅž na korytarzu. Kiedy kaÅždy przysiadÅ sobie na wÄ skim krzeseÅku i odliczaÅ kilometry do koÅca podrÃģÅžy, na horyzoncie pojawiÅ siÄ chÅopak z baru, ktÃģry pchaÅ przed sobÄ wÃģzek z kanapkami, sÅodyczami iâĶ piwem.
PrzejechaÅ raz â wziÄliÅmy butelkÄ. PrzejechaÅ za godzinÄ drugi raz â znowu. Trzecia runda â trzeci browar. Nie pamiÄtam, ile razy robiliÅmy u niego zakupy, ale z czasem poczuliÅmy zmÄczenie i opierajÄ c gÅowÄ o twardÄ ÅcianÄ, szukaliÅmy snu. W pewnym momencie obudziÅo nas skrzypniÄcie drzwi. Jeden z pasaÅžerÃģw wychodziÅ z przedziaÅu, zwalniajÄ c swoje miejsce. Jurek GorgoÅ grzecznie zapytaÅ, czy moÅže je zajÄ Ä. Sprzeciwu nie byÅo. Kiedy wrzucaÅ swojÄ torbÄ na pÃģÅkÄ, pociÄ g gwaÅtownie zahamowaÅ i Wielka BiaÅa GÃģra â jak mÃģwiliÅmy na Jurka â zwaliÅa siÄ na pewnÄ paniÄ . Mimo Åže GorgoÅ przeprosiÅ, a pani wyszÅa z caÅej sytuacji bez szwanku, w obronÄ postanowiÅ jÄ wziÄ Ä jakiÅ bojowo nastawiony jegomoÅÄ. WywiÄ zaÅa siÄ dyskusja, ktÃģra w kilka sekund przerodziÅa siÄ w awanturÄ â relacjonowaÅ Szarmach w swojej biografii.
PiÅkarze zostali zawieszeni za swoje zachowanie, ale pojechali z kadrÄ na tournÃĐe do Ameryki. GÃģrski widziaÅ Szarmacha i Gorgonia w skÅadzie na mecze eliminacji mistrzostw Europy z HolandiÄ , a zwiÄ zek byÅ podobnego zdania. Ostatecznie jednak DiabeÅ zostaÅ uniewinniony, ale DÅugi zostaÅ bezwzglÄdnie zdyskwalifikowany na pÃģÅ roku. Krytycznie decyzjÄ PZPN, ktÃģry ugiÄ Å siÄ pod opiniami, oceniaÅ trener GÃģrski.
ByÅo to dziaÅanie przeczÄ ce logice, a takÅže pozbawione wszelkich cech wychowawczych i jeÅli mogÅo odnieÅÄ jakiÅ skutek, to tylko odwrotny od zamierzonego. SposÃģb zaÅatwienia caÅej sprawy ÅwiadczyÅ o sÅaboÅci zwiÄ zku, w ktÃģrym od pewnego czasu Åšle siÄ dziaÅo â wspominaÅ selekcjoner w ksiÄ Åžce âPÃģÅ wieku z piÅkÄ â.
Trener chciaÅ nawet doprowadziÄ do konfrontacji obwinionych oraz poszkodowanych w obecnoÅci dziaÅaczy PZPN i GÃģrnika, ale zrezygnowaÅ z tego pomysÅu. Jak sam przyznaÅ, pÃģÅšniej tego ÅžaÅowaÅ, zwÅaszcza po meczu w Amsterdamie, gdzie brakowaÅo kogoÅ takiego jak GorgoÅ wÅaÅnie. TwÃģrcy najwiÄkszych sukcesÃģw przypisuje siÄ teÅž powiedzenie WolÄ pijanego Gorgonia niÅž trzeÅšwego OstafiÅskiego, ale wedÅug Andrzeja Gowarzewskiego prÃģÅžno szukaÄ w nim prawdy.
Za wielkÄ wodÄ
Mimo niepowodzeÅ w eliminacjach do mistrzostw Europy, na igrzyska w Montrealu Polacy jechali w roli faworytÃģw. Mistrzowie olimpijscy sprzed czterech lat i trzecia druÅžyna Åwiata sprzed dwÃģch, musiaÅa po prostu przywieÅšÄ medal. I przywiozÅa. Tyle tylko, Åže wbrew oczekiwaniom, byÅ to medal srebrny. O samym wystÄpie kadry na tym turnieju przyjdzie jeszcze czas by opowiedzieÄ. PrawdÄ jest jednak, Åže Polacy nie speÅnili oczekiwaÅ. Dodatkowo kaÅždy przeciwnik chciaÅ siÄ zaprezentowaÄ jak najlepiej na tle tak klasowej druÅžyny.
Nie pokazujÄ c najlepszej formy, Polacy dotarli jednak do finaÅu. Tam czekaÅa juÅž druÅžyna NRD, ktÃģra chciaÅa siÄ zrewanÅžowaÄ za poraÅžkÄ cztery lata wczeÅniej. Mecz rozpoczÄ Å siÄ z dwugodzinnym opÃģÅšnieniem, bo dzieÅ wczeÅniej na tym samym stadionie odbywaÅ siÄ konkurs w ujeÅždÅžaniu i dopiero sposobiono siÄ, Åžeby przygotowaÄ boisko do gry. Niestety na niezbyt dobrze przygotowanej murawie, po wyjÅciu na rozgrzewkÄ urazu doznaÅ GorgoÅ i musieliÅmy radziÄ sobie bez naszej opoki w defensywie. NiektÃģrzy posÄ dzali obroÅcÄ, Åže kontuzja byÅa wymÃģwkÄ , bo dobrze wiedziaÅ, Åže w takiej formie o wygranÄ z NRD bÄdzie ciÄÅžko. Po 15. minutach byÅo juÅž 2:0, a chwilÄ pÃģÅšniej o zmianÄ poprosiÅ Tomaszewski. Trzecia druÅžyna Åwiata siÄ rozsypaÅa. Ostatecznie przegraliÅmy 1:3, a srebrny medal odebrano w kraju jako poraÅžkÄ.
Z podobnymi oczekiwaniami jechaliÅmy na mundial do Argentyny. WedÅug wielu obserwatorÃģw mieliÅmy wtedy silniejszÄ ekipÄ niÅž w 1974 r. CiÄ gÅe zmiany w skÅadzie dokonywane przez Jacka Gmocha nie przyniosÅy oczekiwanych efektÃģw. W kluczowym meczu z ArgentynÄ , miejsce Gorgonia na Årodku obrony zajÄ Å Kasperczak. Selekcjoner byÅ przekonany, Åže Albiceleste bÄdÄ grali doÅem, tymczasem Kempes pierwszÄ bramkÄ zdobyÅâĶ gÅowÄ .
CaÅy ten mecz byÅ dziwny, a najdziwniejszy byÅ skÅad (âĶ) w obronie Maculewicz, Kasperczak, Åŧmuda i Szymanowski. A gdzie GorgoÅ? Gdzie âWielka BiaÅa GÃģraâ, jak na niego woÅali? Gdzie ta ostoja defensywy? Na trybunach! Kontuzjowany? Nie. Chory? Nie. Zawieszony za kartki? Nie. Nie chciaÅo mu siÄ graÄ? Nie. Jacek Gmoch stwierdziÅ po prostu, Åže Argentyna bÄdzie graÅa po ziemi. A skoro tak, wielkolud GorgoÅ na obronie wydawaÅ siÄ trenerowi zbÄdny. (âĶ) SÄ podejrzenia, Åže te roszady Gmocha byÅy celowe. PrzecieÅž taki Kempes przy Jurku by sztycha nie zrobiÅ, bo by siÄ go wystraszyÅ. A strzeliÅ dwa gole. (âĶ) Za duÅžo byÅo zmian wÅaÅnie w tym meczu (âĶ) To, Åže Deyna nie strzeliÅ karnego, wpÅywu na mecz aÅž tak duÅžego nie miaÅo. KaÅždemu moÅže siÄ zdarzyÄ. Ale roszady z Gorgoniem nie rozumiem do dziÅ â wspominaÅ Szarmach.
WtÃģrowaÅ mu Grzegorz Lato, ktÃģry w cytowanej juÅž biografii o nieobecnoÅci Gorgonia mÃģwiÅ tak:
PrzecieÅž taki GorgoÅ zrobiÅby dwa wÅlizgi i poroznosiÅ rywali po trybunach. To jego by siÄ bali i obiegali z daleka.
Wszyscy niemal sÄ zgodni, Åže Jacek Gmoch przekombinowaÅ ze skÅadem, ale faktem jest, Åže z ArgentynÄ w czasach rzÄ dÃģw wojskowej junty wygraÄ byÅo bardzo, bardzo ciÄÅžko. Sam zawodnik jednak nie Åžywi do selekcjonera urazy, a o caÅej sprawie we wspominanej rozmowie z âPrzeglÄ dem Sportowymâ mÃģwiÅ tak:
Dziwna to byÅa decyzja. Na mojej pozycji zagraÅ Heniek Kasperczak, choÄ warunki fizyczne sprawiaÅy, Åže byÅem bardziej predestynowany do walki o gÃģrne piÅki z argentyÅskim asem Mario Kempesem. Nie chcÄ krytykowaÄ Gmocha. ByÅo, minÄÅo. SpotkaÅem go w czerwcu w GdaÅsku, gdzie ÅwiÄtowaliÅmy 40-lecie medalu mistrzostw Åwiata. O tamtej historii oczywiÅcie byÅa gadka, ale tak bardziej na luzie, w kategoriach anegdotek i wesoÅych docinek. Czas leczy rany, czÅowiek chce pamiÄtaÄ tylko o sympatycznych sprawach.
Degradacja i wyjazd za granicÄ
Na turniej do Ameryki PoÅudniowej GorgoÅ pojechaÅ juÅž po spadku GÃģrnika do drugiej ligi. Tak. Wielki GÃģrnik Zabrze, ktÃģry 8 lat wczeÅniej biÅ siÄ jak rÃģwny z rÃģwnym z najlepszymi na kontynencie, spadÅ z ligi. Kiedy zabrzanie jeÅšdzili na mecze wyjazdowe, zapeÅniaÅy siÄ stadiony, bo wszyscy chcieli zobaczyÄ ich w akcji. Nie przeszkadzaÅo kibicom, Åže z wielkiego GÃģrnika zostaÅ juÅž praktycznie tylko GorgoÅ i Zygfryd SzoÅtysik. Magia klubu dziaÅaÅa nadal.
WiedziaÅem, Åže oczy kibicÃģw sÄ zwrÃģcone na mnie i nie mogÄ siÄ oÅmieszyÄ. KaÅždy nasz przyjazd powodowaÅ, Åže stadiony siÄ zapeÅniaÅy. Miejscowi przyjmowali nas ciepÅo â wspominaÅ w wywiadzie dla PrzeglÄ du Sportowego.
GÃģrnik wrÃģciÅ na najwyÅžszy poziom juÅž za pierwszym podejÅciem, a nad drugÄ w tabeli druÅžynÄ miaÅ 13 punktÃģw przewagi. NiedÅugo po powrocie do ekstraklasy, GorgoÅ odszedÅ z GÃģrnika i swojÄ karierÄ kontynuowaÅ za granicÄ . Z klubem poÅžegnaÅ siÄ niezbyt udanie, bo zabrzanie przegrali z Widzewem aÅž 1:6, a DÅugi po przerwie nie wyszedÅ juÅž na boisko, co tÅumaczono kontuzjÄ .
PrzygodÄ z piÅkÄ kontynuowaÅ w Szwajcarii. WybraÅ ofertÄ Sankt Gallen, choÄ byÅy teÅž propozycje z Grecji, ale bez konkretÃģw. Jak sam mÃģwiÅ, postanowiÅ sprÃģbowaÄ czegoÅ nowego w Europie. W szwajcarskim zespole wystÄpowaÅ przez trzy lata. Potem jeszcze grywaÅ w amatorskich druÅžynach, ale tam teÅž meczom towarzyszyÅy nerwy i stres. W koÅcu zapytaÅ siebie, do czego mu to potrzebne i stwierdziÅ, Åže pora odÅoÅžyÄ buty w kÄ t.
PrÃģbowaÅ teÅž swoich siÅ jak szkoleniowiec. TrenowaÅ juniorÃģw i rezerwy Sankt Gallen, a pÃģÅšniej jeszcze druÅžynÄ Blau-Weià Sankt Gallen. Jednak jak wiÄkszoÅÄ orÅÃģw GÃģrskiego, zdecydowanie lepiej czuÅ siÄ jako piÅkarz niÅž trener.
W Szwajcarii mieszka do dzisiaj. Przez 27 lat pracowaÅ w koncernie handlowym i rozdzielaÅ towary. Teraz jest na emeryturze, a czas upÅywa mu na wycieczkach w malowniczych okolicach Jeziora BodeÅskiego. Jego medale leÅžÄ w szufladzie, najczÄÅciej spoglÄ da na Zloty But redakcji Sportu, ale to tylko dlatego, Åže stoi na telewizorze.
Jako czÅowiek jest i byÅ bardzo wierzÄ cy. Przed wejÅciem na boisko zawsze czyniÅ znak krzyÅža. Nie w smak byÅo to komunistycznym wÅadzom, ktÃģre prÃģbowaÅy go przekonaÄ, Åžeby robiÅ to w szatni, a nie w Åwietle jupiterÃģw. GorgoÅ nie miaÅ jednak zamiaru siÄ na to zgodziÄ. Dzisiaj teÅž jest blisko Boga. W katedrze w Sankt Gallen w ostatniÄ niedzielÄ miesiÄ ca odbywajÄ siÄ msze dla miejscowej Polonii. Do mszy sÅuÅžy wÅaÅnie GorgoÅ.
Co miesiÄ c przyjeÅždÅža do nas polski ksiÄ dz z Zurychu i spotykamy siÄ w grupie 30-40 rodakÃģw. Pomagam mu wtedy przy odprawianiu mszy. Zapalam Åwiece i zbieram datki, chodzÄ c z tacÄ . Nie przypuszczaÅem, Åže na stare lata zostanÄ ministrantem â opowiadaÅ w rozmowie dla PrzeglÄ du Sportowego.
Bez wÄ tpienia jest jednym z najlepszych polskich obroÅcÃģw wszech czasÃģw. Gdyby ktoÅ tworzyÅ najlepszÄ jedenastkÄ w historii polskiej piÅki, GorgoÅ byÅby pewnie jednym z pierwszych wyborÃģw. Åagodny i pogodny na co dzieÅ, na boisku zamieniaÅ siÄ w zaporÄ nie do przejÅcia. Nie daÅo siÄ go ani obejÅÄ, ani przepchnÄ Ä. Znakomicie wykorzystywaÅ swoje warunki fizyczne. Dwukrotnie zdobywaÅ mistrzostwo Polski i piÄciokrotnie Puchar Polski. Dla GÃģrnika rozegraÅ 304 mecze i strzeliÅ 18 bramek. W kadrze zaliczyÅ 55 wystÄpÃģw i szeÅciokrotnie wpisywaÅ siÄ na listÄ strzelcÃģw. Trudno jednak oprzeÄ siÄ wraÅženiu, Åže mÃģgÅ osiÄ gnÄ Ä jeszcze wiÄcej. OsiÄ gnÄ Å jednak tyle, na ile pozwoliÅy mu okolicznoÅciâĶ Gdyby zagraÅ wtedy z ArgentynÄ âĶ GdybyâĶ4
BARTOSZ DWERNICKI

