Bora Milutinović – mundialowy cudotwÃģrca

Czas czytania: 9 m.
5
(1)

Bohater tego tekstu nie zagrał na mundialu choćby minuty. Jako selekcjoner nigdy przywiÃģzł ze Å›wiatowego czempionatu Åžadnego medalu. Bora Milutinović jednak mimo to zasługuje na miano niezapomnianej postaci w historii mistrzostw. AÅž pięć razy z rzędu zasiadał na trenerskiej ławce, za kaÅždym razem prowadząc na mundialu inną reprezentację. Charyzmatyczny Serb to prawdziwa definicja obywatela świata. Meksyk, Kostaryka, USA, Nigeria, Chiny – wszędzie tam nie bał się wyzwań, a często wręcz osiągał wyniki ponad stan. Jeśli na wzÃģr Teleexpressu istniałaby „mundialowa galeria ludzi pozytywnie zakręconych”, to z pewnością wiecznie uśmiechnięty i ekscentryczny Bora miałby w niej miejsce.

Bora Milutinović – biogram

  • Pełne imię i nazwisko: Velibor Obrad Milutinović
  • Data i miejsce urodzenia: 07.09.1944 Bajina Basta
  • Wzrost: 177 cm
  • Pozycja: Pomocnik

Historia i statystyki kariery

Kariera juniorska

  • Partizan Belgrad (1956-1958)

Kariera klubowa

  • OFK Belgrad (1958-1960, 1965-1966) 27 występÃģw, 5 bramek
  • Partizan Belgrad (1960-1965) 40 występÃģw, 3 bramki
  • FC Winterthur (1966-1967) 20 występÃģw, 1 bramka
  • AS Monaco (1967-1969) 42 występy, 3 bramki
  • OGC Nice (1969-1971) 37 występÃģw
  • FC Rouen (1971-1972) 11 występÃģw
  • Pumas UNAM (1972-1976) 93 występy, 12 bramek

Kariera trenerska

  • Pumas UNAM (1977-1983)
  • Meksyk (1982-1986)
  • San Lorenzo (1987)
  • Udinese Calcio (1987)
  • Tecos UAG (1988-1989)
  • Kostaryka (1990)
  • Stany Zjednoczone (1991-1995)
  • Meksyk (1995-1997)
  • Nigeria (1997-1998)
  • MetroStars (1998-1999)
  • Chiny (2000-2002)
  • Honduras (2003-2004)
  • Al-Sadd (2004-2005)
  • Jamajka (2006-2007)
  • Irak (2009)

Statystyki i osiągnięcia:

Osiągnięcia zespołowe (Jako Trener):

Pumas UNAM

  • 1x mistrzostwo Meksyku (1981)
  • 1x Liga MistrzÃģw CONCACAF (1981)

Reprezentacja:

  • 1x Złoty Puchar (Stany Zjednoczone 1991)
  • 1x Złoty Puchar (Meksyk 1996)

Wojenna sierota

Velibor, bo takie właściwie imię posiada Milutinović, przyszedł na Å›wiat w 1944 roku. Jugosławia w tym czasie była ogarnięta wojną z niemieckim okupantem, a takÅže bratobÃģjczymi walkami pomiędzy komunistyczną partyzantką Josepa Tity oraz promonarchistycznymi czetnikami. Narodziny w takim miejscu i czasie odcisnęły piętno na małym chłopcu. Ojciec Velibora zginął na polu bitwy, a matka zmarła wkrÃģtce po wojnie z powodu choroby. Bora nigdy nie zdÄ…Åžył zapamiętać swoich rodzicÃģw.

Wraz z rodzeństwem został przygarnięty i wychowany przez ciotkę. Chłopiec posiadał talent do futbolu, podobnie jak jego dwaj starsi bracia – MiloÅĄ oraz Milorad. Został zauwaÅžony przez belgradzkie kluby. W stołecznym mieście występował najpierw w zespole OFK, pÃģÅšniej trafił do Partizana. Tym samym dołączył do swoich braci, ktÃģrzy juÅž wcześniej zakładali koszulkę w biało-czarne pasy. Z całego rodzeństwa MilutinovicÃģw najwięcej osiągnął MiloÅĄ. Dwukrotnie (w 1954 oraz 1958 roku) reprezentował Jugosławię na mundialach. Velibor nigdy nie zrobił tak zawrotnej kariery na boisku. Grał dla kraju tylko na Igrzyskach ŚrÃģdziemnomorskich, choć został zapamiętany raczej jako solidny ligowiec.

Meksykanin z wyboru

Bora juÅž jako piłkarz rozpoczął swoją Åžyciową przygodę globetrottera. Po wyjeÅšdzie z Belgradu trafił najpierw do Szwajcarii (gdzie grał w Winthertur), a następnie do Francji (Monaco, Nice, Rouen). Największe piętno na jego Åžyciu odcisnęła jednak decyzja o wyjeÅšdzie do Meksyku. Ten kraj stał się dla niego nowym domem, w ktÃģrym zapuścił korzenie. KrÃģtka przygoda, ktÃģra miała trwać ledwie dwa lata, przemieniła się wieloletni związek pomiędzy Borą i krajem potomkÃģw AztekÃģw. W Meksyku przez cztery lata występował w stołecznym klubie Club Universidad Nacional AC (znanym jako Pumas UNAM). Następnych siedem spędził jako szkoleniowiec tej druÅžyny. Na Å‚awce trenerskiej odniÃģsł kilka sukcesÃģw. W 1980 roku wygrał Ligę MistrzÃģw CONCACAF, a rok pÃģÅšniej zdobył mistrzostwo Meksyku oraz Copa Interamericana.

Wyniki charyzmatycznego Serba nie mogły umknąć włodarzom krajowego związku. Meksyk w maju 1983 roku oficjalnie przejął od Kolumbii organizację najbliÅžszego mundialu. Rozkochani w futbolu gospodarze nigdy nie osiągali na Å›wiatowym czempionacie wynikÃģw na miarę oczekiwań. Ich siedem z ośmiu wcześniejszych występÃģw kończyło się na pierwszej fazie turnieju. Wystarczy wspomnieć, Åže na 24 mundialowe mecze wygrali oniâ€Ķ zaledwie trzy. Jedyne naprawdę udane mistrzostwa miały miejsce w 1970 (ćwierćfinał). NaleÅžy jednak pamiętać, Åže turniej wtedy rÃģwnieÅž odbywał się w Meksyku. Gospodarze po pierwsze nie musieli się w ogÃģle kwalifikować, a po drugie, do najlepszej Ãģsemki droga wiodła tylko przez jedną fazę grupową. Dla MeksykanÃģw sprawą honoru stało się jak najlepsze przygotowanie reprezentacji do mistrzostw na własnych stadionach. Zadanie to powierzono właśnie Milutinovicowi. Serb, choć nie pozostało wiele czasu do startu zmagań, nie bał się wziąć odpowiedzialności na swoje barki.

Gospodarze trafili do grupy z Paragwajem, Belgią oraz Irakiem. Wszystkie grupowe mecze rozegrali na monstrualnie wielkim Estadio Azteca, na co nalegał sam Milutinović. Podopieczni Serba w pierwszym spotkaniu pokonali mocnych BelgÃģw. Jedną z dwÃģch bramek w tym spotkaniu strzelił największy gwiazdor reprezentacji, Hugo Sanchez. Remis z Paragwajem i skromna wygrana 1:0 z Irakiem pozwoliła Meksykanom zająć w grupie pierwsze miejsce. W 1/8 finału przyszło im się zmierzyć z Bułgarami. Gospodarze wygrali 2:0, a sam mecz na zawsze zapisał się w annałach mistrzostw świata. Wszystko dzięki cudownej bramce strzelonej przez Manuela Negrete, ktÃģrą na Åžywo oglądało prawie 115 000 widzÃģw:

Ćwierćfinał z Republiką Federalną Niemiec rozgrywany był juÅž na mniejszym stadionie w Monterrey. Po 120 minutach nie padł Åžaden gol. W serii rzutÃģw karnych Meksykanie nie wytrzymali napięcia – strzelili jedną bramkę na trzy prÃģby. Nie pomylili się za to Niemcy i to oni awansowali dalej. Dla MeksykanÃģw był to i tak bardzo udany turniej. W regulaminowym czasie gry nikt nie okazał się od nich lepszy. Awans do czołowej Ãģsemki sprawił, Åže Bora ze swojego pierwszego mundialu wracał z tarczą. Takiego wyniku Meksykanom nie udało powtÃģrzyć się do dzisiaj. Wiemy dobrze, Åže 1/8 finału jest ich przekleństwem, gdyÅž odpadali w tej fazieâ€Ķ sześć razy z rzędu.

Serb po mistrzostwach rozstał się jednak z kadrą. Z Meksykiem zresztą i tak nie miałby szans jechać na kolejne mistrzostwa. Jak się okazało, FIFA ukarała federację za przekroczenie limitu wieku w młodzieÅžowej reprezentacji. Konsekwencją tych działań było niedopuszczenie do startu w kwalifikacjach mundialu we Włoszech.

The miracle worker

Milutinović wyruszył dalej w Å›wiat. Po niedługich epizodach w Argentynie (San Lorenzo) oraz Włoszech (Udinese) wrÃģcił ponownie do Meksyku. Niespodziewanie w 1989 roku dostał telefon z Kostaryki. Ten niewielki środkowoamerykański kraj pierwszy raz w swojej historii zakwalifikował się na mundial. Autor awansu, Marvin Rodríguez, został jednak zwolniony przez federację po eliminacjach. Serb przejął druÅžynę zaledwie na siedem miesięcy przed mundialem.

Kadencję zaczął od trzęsienia ziemi. Wiedział, Åže trudno będzie w tak krÃģtkim czasie stworzyć z kostarykańskich piłkarzy globalnych potentatÃģw. Postanowił więc przede wszystkim dobrać kadrę pod względem mentalnym oraz postawić na szybkich graczy. Z tego powodu „odstrzelił” szÃģstkę, ktÃģra odgrywała istotne role w czasie kwalifikacji. Wraz z całą reprezentacją przyleciał do Genui aÅž pięć miesięcy przed startem turnieju. Dał swoim graczom wolną rękę. Mogli korzystać z nocnych atrakcji miasta. Był to jeden z jego nietypowych sposobÃģw budowy atmosfery w zespole.

Turniej dla Kostaryki rozpoczął się znakomicie. W inauguracyjnym meczu pokonali SzkotÃģw. Wygrana, choć skromna, była sporą niespodzianką i odbiła się w szerokim echem. W drugim meczu przyszło im zmierzyć się z Brazylijczykami. Gracze Milutinovica wystąpili w tym spotkaniu w bardzo oryginalnych strojach. Zgodnie z wytycznymi FIFA, zespÃģł powinien posiadać trzeci wariant kompletu. Zdecydowano się na nietypowe barwy – biało-czarne pasy. Oficjalnie był to hołd dla klubu CS Libertad.

Milutinović zabiegał jednak o takie kolory z dwÃģch innych powodÃģw. Po pierwsze, w takich samych grał w Partizanie. Po drugie, jedno ze swoich spotkań reprezentacja Kostaryki miała rozegrać na stadionie Stadio delle Alpi w Turynie. Obiekt ten był domem Juventusu. W ten sposÃģb Bora chciał zaskarbić sobie sympatię miejscowej publiczności. Spotkania z Brazylią nie udało się wygrać, ale Kostaryka i tak sensacyjnie wyszła z grupy. Wszystko dzięki wygranej 2:1 w ostatnim spotkaniu ze Szwecją. Po tym sukcesie zaczęto nazywać Milutinovica „Miracle Worker”, czyli „cudotwÃģrcą”. Kostaryka odpadła w 1/8 finału, ale po latach sam Bora wspominał ten mundial jako wielkie osiągnięcie. Na kolejny sukces tej miary środkowoamerykański kraj musiał czekać 24 lata.

Miś Yogi i Yoda w krainie soccera

Nie przedłuÅžył swojego kontraktu. Od 1991 czekało na niego inne, rÃģwnieÅž niezwykle ambitne zadanie. Mundial pierwszy raz w historii miał odbyć się w USA. Nigdy wcześniej nie zdarzyło się, Åžeby mistrzostwa były rozgrywane w kraju, gdzie futbol nie jest sportem numer jeden. „Jankesi” wiedzieli, Åže do przygotowania reprezentacji potrzebują kogoś wyjątkowego. Ekscentryczne metody Milutinovica nie do końca pasowały jednak do profesjonalnych amerykańskich standardÃģw. Ostatecznie szefostwo soccera przekonał Franz Beckenbauer. Zareklamował Borę jako jedynego człowieka, ktÃģry będzie w stanie mentalnie przygotować kadrę na tak wielki turniej. Zdania dwukrotnego mistrza świata nie moÅžna było zignorować. Milutinović rozpoczął więc przygotowania do swojego trzeciego mundialu.

Dla kraju, gdzie mÃģwi się „soccer”, mistrzostwa miały być kamieniem milowym. W USA wciÄ…Åž piłka noÅžna była nieodkryta niczym cały kontynent przed Kolumbem. Gracze wywodzili się głÃģwnie z akademickich druÅžyn, nie działała jeszcze profesjonalna liga. Większość nigdy nie miała do czynienia z zawodową piłką w wydaniu europejskim. Milutinović wyselekcjonował bardzo szeroką kadrę, ktÃģrą zgrupowano na południu Kalifornii. Trzon reprezentacji stanowili przede wszystkim doświadczeni piłkarze z mistrzostw w 1990 roku oraz paru młodych chłopakÃģw z kadry olimpijskiej 1992 (min. Brad Friedel, Cobi Jones czy Alexi Lalas). Wszyscy piłkarze bez profesjonalnych kontraktÃģw otrzymali 2 500 dolarÃģw miesięcznej wypłaty i mieli się czuć jak w prawdziwym klubie. Bora zadecydował, by druÅžyna rozgrywała w ciągu roku duŞą liczbę spotkań towarzyskich. Gracze mieli wejść w rytm regularnego sezonu klubowego.

Z perspektywy tradycyjnych amerykańskich metod zarządzania, Bora był dosyć cięŞkim człowiekiem. Często zmieniał swoje zdanie, bywał przebiegły niczym lis. Za jego czarującym uśmiechem niekiedy kryły się chłodne kalkulacje finansowe. Ale rozumieliśmy się wzajemnie. Ten człowiek ma w sobie jakiś pierwiastek geniuszu – Hank Steinbrecher, Ãģwczesny sekretarz generalny federacji soccera

Niejednokrotnie zaskakiwał piłkarzy nietypowymi pomysłami. Z kadrą pierwszy raz przywitał się, mÃģwiąc: My name is B-O-R-A, literując kaÅždą sylabę jak dzieciom. Przez długi czas rozmawiał z graczami tylko po hiszpańsku. Szybko jednak odkryto, Åže nie miał problemÃģw, by mÃģwić płynnie po angielsku. Dochodziło do kuriozalnych sytuacji, kiedy Serb udawał, Åže nie rozumie zawodnikÃģw. Nie odpowiadał na zadane pytania, choć znał doskonale ich treść. Znana jest teÅž anegdota, gdy nakazał Lalasowi ścięcie brody i skrÃģcenie długiej fryzury. Dla rudowłosego obrońcy o wyglądzie hipisa była to bardzo trudna decyzja. Mimo wszystko wykonał rozkaz trenera. Widząc ogolonego gracza, Bora skwitował tylko krÃģtko: Wygląda Pan bardzo dobrze, Panie Lalas. Nigdy pÃģÅšniej nie wrÃģcił do tematu. Włosy i broda szybko odrosły do poprzedniego stanu, a Milutinović kompletnie tego nie komentował. Jak się okazało, miał to być po prostu test dla Lalasa.

Bora często dawał nam ćwiczenia, ktÃģre kompletnie nie miały sensu. Kazał przykładowo biegać przez 15 minut bez celu od bramki do bramki, czy po prostu toczyć piłkę. Testował naszą psychikę – tak naprawdę chodziło o sprawdzenie naszej reakcji, prowokował nas – Tab Ramos, środkowy pomocnik reprezentacji USA.

Serb starał się w graczach zaszczepić miłość do futbolu. Jego podopieczni lubili grać w piłkę, ale kompletnie nie mieli pasji EuropejczykÃģw czy kibicÃģw z Ameryki Południowej. W tym celu zmuszał więc zawodnikÃģw do oglądania Ligi MistrzÃģw, nawet po pięciogodzinnych treningach. Metody Bory szybko zaczęły bronić się wynikami. Amerykanie jako gospodarze zwycięŞyli w 1991 roku w Złotym Pucharze CONCACAF. W pÃģłfinale pokonali Meksyk 2:0. Wcześniej, licząc od 1934 roku,  zaledwie dwa razy w historii wygrali ze swoimi południowymi sąsiadami. Bardzo długo w kadrze Milutinovica utrzymywał się Janusz Michalik. Ten urodzony w Chorzowie obrońca rozegrał ponad 40 spotkań. Niestety, nie znalazło się dla niego miejsce w ostatecznej selekcji na mundial.

Bora był niesamowitym połączeniem Misia Yogi oraz Mistrza Yody. Czasami miałem wraÅženie, Åže jego słowa nie miały sensu nawet dla niego. Ale była w tym szaleństwie metoda. Nauczył mnie tego, Åže kaÅžda decyzja na boisku ma swoje konsekwencje – Alexi Lalas.

Mistrzostwa świata okazały się sukcesem dla StanÃģw Zjednoczonym, nie tylko pod względem organizacyjnym. Na stadionach osiągano rekordy frekwencji, a sama reprezentacja wypadła nadspodziewanie dobrze. W pierwszym meczu turnieju zremisowali ze Szwajcarią. Kolejne spotkanie zakończyło się sensacyjną wygraną nad Kolumbią, min. dzięki tragicznemu w skutkach samobÃģjowi Andresa Escobara. AmerykanÃģw z turnieju w 1/8 finału wyeliminowali Brazylijczycy, ale poraÅžka 0:1 z przyszłymi mistrzami świata wstydu nie przyniosła. Jednym z największych sukcesÃģw Bory było całkowite przebudowanie modelu amerykańskiej druÅžyny. Udało mu się wprowadzić południowoamerykański styl, polegający na posiadaniu piłki i kontroli gry w Å›rodku pola. Zaszczepił w swoich graczach przekonanie, Åže pełnoprawnie naleŞą do rodziny mistrzostw świata i nie są tylko piłkarskimi turystami.

ObieÅžyświat

Pomimo sukcesu na mundialu, nie zagrzał długo miejsca na stanowisku. Federacja zwolniła go w 1995 roku z powodu braku zaangaÅžowania w administracyjne obowiązki. Z okazji skorzystali Meksykanie, ktÃģrzy wkrÃģtce ponownie go zatrudnili. El Tricolor pod wodzą Milutinovica zwycięŞyli w Golden Cup 1996. Turniej rozgrywany był w Stanach Zjednoczonych, a amerykańska publika owacyjnie witała uśmiechniętego trenera. Bora stał się jedynym w historii trenerem, ktÃģry zdobył to trofeum dla dwÃģch reprezentacji. W kolejnych miesiącach przyszedł jeszcze awans do zbliÅžającego się mundialu we Francji oraz brązowy medal na turnieju Copa AmÃĐrica 1997. Kadencja na meksykańskiej ławce nie przebiegała jednak kolorowo. Włodarze nie byli zadowoleni ze stylu reprezentacji oraz wynikÃģw. Kwalifikacja na mistrzostwa została wywalczona bez poraÅžki, ale aÅž przy sześciu remisach w 10 spotkaniach. Milutinović pierwszy raz wywalczył samodzielnie awans na mundial i, o ironio, został zwolniony przed turniejem. Długo jednak nie pozostał na bezrobociu. Po usługi Bory zgłosiła się Nigeria. Tym razem przyszło mu dowodzić kadrą, ktÃģra nie była ousiderem. Super Orły były mieszanką utalentowanych gwiazd z najlepszych europejskich klubÃģw. Trzon kadry stanowili: Nwankwo Kanu, Jay-Jay Okocha, Victor Ikpeba, Sunday Oliseh czy Taribo West. Nigeria dwa lata wcześniej zdobyła złoto Igrzysk Olimpijskich. Oczekiwania przed turniejem France 1998 były więc bardzo duÅže.

W inauguracyjnym spotkaniu zawodnicy z Afryki pokonali HiszpanÃģw, a zdjęcia załamanego Zubizarretty obiegły świat. Nigeria zapewniła sobie awans, pokonując rewelację poprzedniego turnieju, Bułgarię. Bora stał się pierwszym trenerem w historii, ktÃģry czwarty raz z rzędu wyszedł z grupy z czterema rÃģÅžnymi reprezentacjami. Marzenia o medalu zostały brutalnie przerwane przed DuńczykÃģw w 1/8 finału.

Miałem okazję poznać wspaniały kraj i cudownych ludzi. DuÅžo podrÃģÅžowałem po Nigerii, poniewaÅž chciałem dowiedzieć się o korzeniach swoich graczy. Nagrałem i puściłem zawodnikom przesłania od ich rodzin. Kiedy to zobaczyli, byli gotowi oddać swoje serce na boisku. Natomiast nigdy nie powiem co stało się przed spotkaniem z Danią. To są szczegÃģły, ktÃģre pozostaną między nami. Przykro mi, Åže nie udało się ponownie rozbudzić apetytu na chwałę, ktÃģry mieliśmy w pierwszej rundzie. Zostańmy przy stwierdzeniu, Åže niektÃģrzy Åšle podeszli do tego meczu – mÃģwił Milutinović o przyczynach poraÅžki z Danią.

Mundial 1998 się skończył, a Bora kontynuował swoją podrÃģÅž dookoła piłkarskiego świata. Tym razem los rzucił go do Azji. Został selekcjonerem reprezentacji Chin. Przez pierwszą rundę eliminacji mundialu 2002 przeszli jak burza z kompletem zwycięstw. W ostatniej fazie eliminacji najgroÅšniejszymi rywalami byli Uzbekistan oraz Zjednoczone Emiraty Arabskie. Chińczycy dalej jednak osiągali świetne wyniki. 7 paÅšdziernika 2001 roku stał się historycznym dniem dla Państwa Środka. Tego dnia Milutinović ze swoimi podopiecznymi pokonał Oman. Wygrana zapewniła pierwsze w dziejach Chin bilety na mundial. Piąte mistrzostwa świata dla Bory stały się faktem. CudotwÃģrca.

Tym razem jednak nawet jego charyzma nie była w stanie pomÃģc. Szanse ChińczykÃģw u bukmacherÃģw były porÃģwnywalne mniej więcej z wylądowaniem człowieka na Marsie jeszcze w 2002 roku. Warto jednak wspomnieć, Åže w grupie Chiny grały z dwoma przyszłymi medalistami – Brazylią oraz Turcją. Pierwszy raz dla Bory mistrzostwa zakończyły się w pierwszej fazie, ale tym razem sukcesem był sensacyjny awans. Pomimo ogromnych nakładÃģw finansowych, dla Chin to nadal była i jest jedyna kwalifikacja w historii. Lata mijały, a Milutinović nie zwalniał tempa i intensywności podrÃģÅžy. SzÃģsty mundial z rzędu jednak przeszedł mu koło nosa. W kwalifikacjach do MŚ 2006 poprowadził przez pewien czas Honduras. Nie najlepsze wyniki na boisku oraz rozbieÅžności dotyczące oczekiwań finansowych zadecydowały o jego zwolnieniu. Bezrobotny, lecz nadal namiętnie zakochany w futbolu, na własną rękę przebył ponad 11 000 km, by obejrzeć w Niemczech na Åžywo 25 spotkań mistrzostw.

Przed emeryturą nie zmienił swojego podrÃģÅžniczego trybu Åžycia. Pracował w Katarze, prowadził reprezentacje Jamajki oraz Iraku. Związał się z katarską Aspire Academy, regularnie spędza czas w ukochanym Meksyku, skąd pochodzi jego Åžona. Chętnie udziela wywiadÃģw, a charakterystyczny uśmiech nadal nie schodzi z jego twarzy.

Lubię być w drodze. Ludzie nazywają mnie cyganem. Ale po prostu sprawia mi to przyjemność. Lubię zmiany, poznawać nowe języki, kulturę. Dzięki temu jestem szczęśliwy. W moim sercu piłka jest taka sama, gdziekolwiek jestem.

BŁAÅŧEJ DAWIDOWICZ

ÅđrÃģdła, z ktÃģrych korzystałem:

Jak bardzo podobał Ci się ten artykuł?

Średnia ocena 5 / 5. Licznik głosÃģw 1

Nikt jeszcze nie ocenił tego artykułu. BądÅš pierwszy!

Cieszymy się, Åže tekst Ci się spodobał

SprawdÅš nasze social media - znajdziesz tam codzienną dawkę ciekawostek.

Przykro nam, Åže ten tekst Ci się nie spodobał

Chcemy, aby nasze teksty były moÅžliwie najlepsze.

Napisz, co moglibyśmy poprawić.

BłaÅžej Dawidowicz
BłaÅžej Dawidowicz
Wyznawca futbolowego kościoła Johanna Cruyffa. Przedstawiciel pokolenia, dla ktÃģrego pierwszym turniejem była Francja '98. Lokalny bydgoski patriota, miłośnik Mazur, BałkanÃģw oraz Carlesa Puyola. Słuchacz The Beatles i Pink Floyd.

Więcej tego autora

Najnowsze

Dariusz Kantor walczy o pierwsze zwycięstwo – reminiscencje po meczach Resovii

Kilka tygodni temu pisaliśmy o rozegranych w Stalowej Woli derbach Podkarpacia. Stanowiły one dla Dariusza Kantora debiut w roli trenera Resovii. Jego druÅžyna przegrała...

Koncert charytatywny w Rzeszowie. JuÅž w tę sobotę wystąpi zespÃģł Ziembul. PomÃģÅžmy Kacperkowi!

JuÅž 17 paÅšdziernika 2026 roku, czyli w najbliÅžszą sobotę odbędzie się w Rzeszowie wyjątkowe wydarzenie. W Centrum MłodzieÅžy przy ulicy Osmeckiego 51 zostanie zorganizowany...

Zwycięska seria przed reprezentacyjną przerwą – reminiscencje po meczach Stali RzeszÃģw

Piłkarze Stali RzeszÃģw spędzili przerwę przeznaczoną na mecze reprezentacji w znakomitych nastrojach. DruÅžyna Marka Zuba tuÅž przed rozpoczęciem ligowej pauzy odniosła pięć zwycięstw z...